Sensoryka w szkolnej ławce

2019-02-05 (data modyfikacji: 2019-03-08)

Każdy uczeń ze spektrum autyzmu jest inny, ma inne natężenie objawów i zachowuje się inaczej. Wszystko zależy od dnia, humoru, zainteresowań i podejścia nauczyciela. Co zrobić, aby osiągnąć w miarę możliwości sukces pedagogiczny? 

 
Nauczycielu, piszę do Ciebie ten list, żebyś mógł lepiej zrozumieć, jak działa mój układ nerwowy oraz co podczas lekcji mi przeszkadza, a co pomaga. Naprawdę chcę się koncentrować i uczyć, ale czasem nadmiar bodźców mi na to nie pozwala.
Jeśli otworzysz się na moje potrzeby, nawet niewielkie zmiany mogą sprawić, że poprawi się nasza współpraca. Szczerze mówiąc, sam często nie rozumiem, jak działa mój mózg. Dlatego z pomocą Pani Anny – mojej terapeutki integracji sensorycznej – postaram się wyjaśnić to jak najlepiej.
 

Mózg jak sito

Wyobraźmy sobie, że układ nerwowy to sito, do którego wpadają rozmaite informacje. Do mózgu docierają: smaki, zapachy, dźwięki, obrazy i inne bodźce odbierane przez zmysły. Są one tam segregowane i „przesiewane” w taki sposób, by pozostały tylko te informacje, które są w danym momencie potrzebne do działania. Umiejętność koncentracji na którymś z zadań polega na hamowaniu większości docierających do mózgu informacji i uznaniu ich w danym momencie za nieistotne.
Ludzie z łatwością łączą dane z różnych zmysłów, część z nich ignorując, dokonują selekcji, by odpowiedzieć adekwatną reakcją adaptacyjną. Procesy te nazywane są odbieraniem i wykrywaniem, modulacją i integracją sensoryczną. Wymagają one współpracy zmysłów, obwodowego układu nerwowego z ośrodkowym układem nerwowym. Mają charakter dynamiczny i nieprzerwany.
Tymczasem układ nerwowy uczniów ze spektrum autyzmu jest wysoko wrażliwy. Można go porównać do durszlaka, który ma większe oczka niż „neurotypowe” sito. Informacje wpadające do niego nie zatrzymują się, nie zachodzi proces hamowania. W rezultacie uczeń jest zasypywany ogromną ilością informacji i choć wkłada wysiłek w ich przesiewanie i segregację, nie potrafi tego robić skutecznie. Ostatecznie odczuwa bodźce kilkadziesiąt razy mocniej niż osoba neurotypowa. Trafnie opisała to Beth Hiat:
Zawsze słyszę brzęczenie świateł lub ptaka na zewnątrz, a nawet odgłos własnego oddechu. Zawsze słyszę głośno i wyraźnie, nawet w zatłoczonej, wypełnionej hałasem sali. Czuję metki od ubrań przez cały dzień, jeśli nie zostały one wycięte. Niektóre zapachy i smaki sprawiają, że dosłownie przestaję oddychać. Po tym wszystkim czuję, że to jest dla mnie zbyt dużo.
By ułatwić sobie funkcjonowanie na lekcji, uczniowie „wysoko wrażliwi” zazwyczaj wybierają jeden kanał, którym przyjmują informacje, np. wzrok. Wówczas koncentrują się tylko na tym, co jest napisane na tablicy i w zeszycie. Nie są w stanie sprawnie łączyć tych informacji z dźwiękiem, więc czasem może się wydawać, że po prostu nie słuchają.
U wielu uczniów ze spektrum autyzmu zmysł propriocepcji działa odwrotnie do pozostałych i mogą oni nie zauważać informacji związanych z czuciem głębokim. To dlatego, kiedy wpadają na ścianę czy obrywają piłką, kompletnie tego nie czują. Podobnie jest z odczuwaniem temperatury. Zdarza się, że piją wrzątek albo myją ręce w umywalce z oderwanym kurkiem zimnej wody. Niektórzy uczniowie z podwrażliwą propriocepcją mają trudność z wyczuwaniem własnej siły. Mogą rzucić krzesłem podczas próby przestawienia go czy tak mocno naciskać długopis, że w zeszycie powstają dziury
 

Sposoby na zachowanie równowagi

Uczniowie ze spektrum autyzmu podskakują, spacerują wzdłuż parapetów szkolnych, kręcą się wokół własnej osi, dużo ruszają palcami, kołyszą się, mruczą. W takich sytuacjach nauczyciele zazwyczaj reagują słowami: „nie wierć się”, „zatrzymaj się”, „stop”, „nogi spokojne”, „cicho”. Ważne jest, żeby nie zabraniać tych stymulacji uczniom ze spektrum autyzmu. One dają poczucie bezpieczeństwa i pozwalają przetrwać dzień w chaosie informacji. Każdy z nas na swój sposób radzi sobie z zachowaniem równowagi: poruszanie nogą, zabawa włosami, oblizywanie lub przygryzanie warg albo jeszcze coś innego. Wzrost natężenia stymulacji może oznaczać, że układ nerwowy nie radzi sobie z nadmierną ilością informacji. Dochodzi do spięcia, które nazywa się „przeciążeniem sensorycznym”. Gdy osoba ze spektrum autyzmu osiąga taki stan, ma ochotę zniknąć w ciasnym, ciemnym i cichym miejscu. Jak najdalej od dźwięków, światła, zapachów… By uniknąć kryzysu, lepiej się wyłączyć, przerwać pracę, zablokować. To nie jest dobry czas na rozmowy z uczniem czy stawianie mu wymagań. Pomóc mogą tylko spokój, cierpliwość i udostępnienie cichego pomieszczenia, by uczeń mógł wrócić do równowagi.
Czasem uczniowie ze spektrum autyzmu skaczą lub mruczą. Dzieje się tak, gdy coś bardzo im się podoba, gdy ich emocje są wyjątkowo silne. W takiej sytuacji, mówiąc „stop”, zabraniamy im okazywać emocje. To tak, jakby mówić do kogoś „nie śmiej się”. Nie możemy oczekiwać, że uczeń ze spektrum autyzmu tak po prostu przestanie podskakiwać.
 

Szkolne imprezy

Nieodłącznym elementem szkolnego życia są akademie, wycieczki, koncerty i dyskoteki. Większość dzieci chętnie spędzałaby czas na takich rozrywkach, ale nie uczniowie ze spektrum autyzmu. Oni preferują jasne sytuacje, które przebiegają zgodnie z planem. Przed dyskoteką warto opowiedzieć, co się będzie działo. Czasem nie wystarczy stwierdzić, że będzie dużo ludzi, głośna muzyka i wszyscy będą tańczyć. Rzeczywistość bywa inna: główne źródło światła z reguły jest zgaszone, ale świecą się lampy stroboskopowe. Natężenie dźwięku zdecydowanie przerasta możliwości nadwrażliwych słuchowo uczniów. Wszyscy biegają i krzyczą. Takie niejasne sytuacje są dla osób z autyzmem i zespołem Aspergera bardzo obciążające. Dlatego warto wygospodarować podczas dyskoteki jedną cichą salę z materacami, żeby uczniowie mogli tam odpocząć. Przydałby się także szczegółowy plan imprezy oraz jasne informacje, czego można się tam spodziewać.
Takie miejsce ciszy przydałoby się w każdej szkole, nie tylko podczas dyskotek. Każda przerwa to dla osoby wysoko wrażliwej podobne doświadczenie: „mieszanina obcych dźwięków – dzwonki na przerwę, skrzypiące i trzeszczące krzesła oraz biegające po korytarzu dzieci”. Ta ogromna dawka bodźców sprawia, że uczeń ma ochotę odpocząć w ciszy przynajmniej przez kilka minut. Warto wygospodarować w szkole niewielkie pomieszczenie, które byłoby ratunkiem w chwilach przeciążenia sensorycznego. Wystarczy pomalować ściany na ciepły kolor, ułożyć tam materac, poduszki, ciężki koc i koniecznie zainstalować rolety, żeby móc zasłonić okna.
 

Zwyczajna lekcja

Każda lekcja to dla ucznia ze spektrum autyzmu wyzwanie, stres, że coś pójdzie nie tak, że nie zdąży czegoś zapisać, że popełni błąd. Do tego dochodzi jeszcze zmaganie z opisanym wcześniej durszlakiem. Uczeń musi wykorzystać 100 proc. swojej energii, by skupić się na tym, co ważne. Trudno jest to wszystko pogodzić.
Oto przykład: Zaczyna się piąta lekcja. Dzwonek, nauczyciel i uczniowie wchodzą do klasy. Jeszcze wszyscy nie zajęli swoich miejsc, a już pada polecenie: „Przeczytajcie wiersz ze strony 45 i zastanówcie się, jak nawiązuje on do wczorajszego tematu”. Uczeń z autyzmem stara się wykonać zadanie. Zastanawia się, od czego zacząć: słuchania, patrzenia, wyszukiwania w pamięci czy wnioskowania. Okazuje się, że to za dużo. Część uczniów już rozpoczęła pracę, niektórzy wyciągają książki, zza okna dobiega dźwięk klaksonu, w klasie panuje chaos, a nauczyciel zaraz zapyta o wnioski. Uczeń z autyzmem nie czyta wiersza, nie podejmuje tego wyzwania. Uznaje, że i tak mu się nie uda. Wyłącza się i do końca lekcji kiwa się na krześle, odliczając sekundy do dzwonka. Znów nie ma notatki z lekcji, znów nie wie, co jest zadane. I choć uwielbia poezję, znowu ma zaległości. Jak poprawić tę sytuację?
 
Przedstawiamy kilka pomysłów:
1. Miejsce – warto zapytać ucznia, gdzie chciałby siedzieć. Każda sala jest inna. Słońce świeci na poszczególne ławki bardziej lub mniej. Być może na matematyce uczeń wybierze ławkę z tyłu, przy ścianie. Inaczej na biologii, podczas której nauczycielka mówi tak cicho, że tylko pierwsza ławka wchodzi w grę, jeśli uczeń ma skoncentrować się na nauczycielu.
2. Struktura lekcji – pozwala zrozumieć sytuację i zachować spokój. Warto rozpoczynać lekcję od zajęcia miejsc, wyciągnięcia podręczników, zapisania tematu i celu lekcji oraz określenia planu, żeby uczeń wiedział, co będzie się działo i mógł skoncentrować się na efektywnym działaniu.
3. Krzesła – mogą okazać się przeszkodą dla uczniów wrażliwych sensorycznie. Jeżeli nie ma możliwości zakupu wygodnych, krzeseł z miękkimi siedziskami, warto udostępnić uczniom dyski lub poduszki sensoryczne.
4. Chwila przerwy – nie musi być zarezerwowana dla wybranego ucznia. Wszyscy mogą wstać i wykonać kilka ćwiczeń. W czasie lekcji zdarza się bowiem, że uczniowie wysoko wrażliwi muszą złapać oddech, odciąć się od nadmiaru bodźców. Zaciskają wtedy pięści, dociskają palce stóp do podłogi, gryzą długopis, czasem muszą wstać i poskakać. Na taką przerwę przyda się kilka sprzętów, które pomogą zredukować napięcie: stepper, na którym można chwilę poćwiczyć, ściskacze do nadgarstków, masa rehabilitacyjna dla zmęczonych rąk lub sakwa, na której można odpocząć kilka chwil. Wszystkie te pomoce stymulują układ proprioceptywny, pozwalają zmniejszyć napięcie, lepiej się zorganizować i efektywniej przyswajać nowe informacje.
5. Światło w sali – bywa męczące dla wrażliwego ucznia. Pojawiają się ból głowy, chęć ucieczki. Uczeń zamyka oczy i nasuwa kaptur na głowę. Pomóc może krótka przerwa spędzona w „miejscu ciszy”, daszek osłaniający od światła lub okulary przeciwsłoneczne.
 
Nauczycielu, zapytaj swojego ucznia i jego terapeutę integracji sensorycznej, co przeszkadza w nauce, a co ją ułatwia. Gdy poznasz te potrzeby, więcej zrozumiesz i będzie łatwiej współpracować. Pamiętaj, że każdy uczeń ze spektrum autyzmu jest inny. To, co u jednego zadziała, nie musi sprawdzić się u wszystkich.
Marek, lat 14
 
 
Bibliografia:
1. L. Jackson, Seks, prochy i zespół Aspergera, Kraków 2018.
2. C.S. Kranowitz, Nie-zgrane dziecko. Zaburzenia przetwarzania sensorycznego – diagnoza i postępowanie, Gdańsk 2012.
3. https://themighty.com
4. A. Warszawa, fragmenty wykładów z inicjatywy Autism Team, 2018.
 
Paulina Zawadzka – pedagog specjalny, terapeuta integracji sensorycznej, trener szkoleń dotyczących spektrum autyzmu, założycielka Fundacji Artonomia, współzałożycielka i współautorka bloga Autonomia – autyzm blog (www. autyzm-blog.pl). Doświadczenie zdobywała w Wielkiej Brytanii, Grecji, Portugalii, Stanach Zjednoczonych, Ameryce Środkowej.
 
Źródło: "Sygnał. Magazyn wychowawcy", nr 6 (063), sierpień 2018.
Zobacz więcej aktualności